Dzień, którego nie było...

02 stycznia 2008


Chodzi mi po głowie taki wpis: dzień, którego nie było... Nowy Rok, 1 stycznia, to był właśnie taki dzień. Gdy się zaczynał, kładłem się spać - gdy wstałem, już właściwie dobiegał końca. Wcześniej było fantastycznie, to była najpiękniejsza noc sylwestrowa w moim życiu. Potem tak jakby nic. W sumie mógłbym powiedzieć, że nawet cały grudzień to był miesiąc, którego nie było. Prawie każdy dzień spędziłem w pracy i nie miałem czasu ani sił na cokolwiek i marzyłem o spokoju. To był trudny czas ale mimo wszystko owocny i niepozbawiony miłych momentów. Najmilszym z nich był niewątpliwie Sylwester, dzień najmilszy z całego 2007 roku. Pierwszy dzień nowego roku przespałem i raczej niewiele się wydarzyło; rok 2008 zaczął się dla mnie tak naprawdę 2 stycznia. Marzenie o chwili ulgi, odpoczynku, spełniło się... ale niestety czas biegnie do przodu i trzeba iść dalej razem z nim. Rodzi się we mnie ciekawość: jak będzie teraz? jaki będzie ten miesiąc, ten rok?

331

kolory miasta

05 stycznia 2008


332

332

332

Zagubiona tożsamość

07 stycznia 2008


Robiłem/robię w życiu rózne rzeczy, lubię różne rzeczy... Różne szkoły, różne zainteresowania... niesprecyzowane poglądy, sprzeczne marzenia... niepodobne do siebie, niepasujące, czasem prawie się wykluczające. Ktoś mi powiedział, że miotam się; że nie mogę odnaleźć swojej drogi życiowej. Jestem jak ślepiec. Wciąż idę ale nie wiem tak naprawdę dokąd. Ale czy można to wiedzieć?

333

Kibel

16 stycznia 2008


Jest teraz po drugiej w nocy, a ja właśnie niedawno wróciłem do domu... z pracy. Muszę przyznać, że 15 godzin i 30 minut pracy to straszny kibel. Pewnie gdybym postawił pytanie o trzeźwość (w tym przypadku umysłową) kierownika, dyrektora, czy też prezesa, dostałbym "żółtą kartkę" tak jak poseł Palikot pytający o trzeźwość prezydenta. Nieważne. Gdy już chciałem opuścić teren obozu pracy okazało się, że ten jest zamknięty i niestety musiałem jechać po trawniku. W tym miejscu chciałbym pozdrowić pewną panią z pewnego osiedla, która w bardzo niekulturalny sposób, jak przystało na dojrzałą osobę, wypomniała mi wczoraj to, że zaparkowałem na trawniku. Nie wiedziałem, że Greenpeace ma teraz moherowe bojówki, których członkowie gotowi są do tak "agresywnych" napaści - ostatecznie, pomimo jawnych deklaracji, szanowna pani nie wybiła mi przedniej szyby w aucie. Dziwny jest ten świat, doprawdy dziwny. Czasami mam go naprawdę dosyć; chciałoby się pociągnąć za spłuczkę i popatrzeć jak cały ten syf znika w bezdennej otchłani kibla.

334 334

Mathesis

20 stycznia 2008


Życie to matematyka. Daty, dni, godziny, kodeksy, paragrafy, banknoty, kwoty, wydatki i podatki, numery telefonów, numer na drzwiach, numer autobusu i rozmiar buta, oceny w szkole, wyniki w pracy, premie, rekordy, odległości, ograniczenie prędkości, bajty i bity, ile masz na koncie, rachunek za prąd, trójkąt, kółko, ziemia jest okrągła, 2+2, raty, części i kawałki, tysiąc pięćset sto dziewięćset...

335

chill

25 stycznia 2008


336

wielowarstwowość

30 stycznia 2008


337